Gry komputerowe
Budzimy się na stacji, gdzie po raz 1-szy posiadamy okazję przyjrzeć się życiu jej mieszkańców. Wąskie korytarze, całe mnóstwo stłoczonych na małej powierzchni ludzi, biegające dzieci, wódeczka i wszechobecna broń. Muszę przyznać, że już w tym momencie praca deweloperów gry zrobiła na mnie niemałe złudzenie. Po pierwsze - na stacji faktycznie jest tłoczno. To nie gra Mass Effect, gdzie w największej „klubokawiarni” na planecie giba się trzech tubylców, a dwie pozostałe osoby podpierają ściany. W jednym miejscu leje się wódka, w innym - przy ognisku (niczym w grze S.T.A.L.K.E.R.) na gitarze gra jakiś niespełniony Wysocki, w oddzielonym korytarzu widać stragany z leżącymi na nich połciami mięsa, a obok w boksach chrumkają świnie. Na miejscowym ryneczku kluczowym towarem jest broń, amunicja i środki niezbędne do przeżycia poza stacją. Każde społeczeństwo posiada swoich bohaterów. Dla tych ludzi są to stalkerzy, którzy posiadają odwagę wyjść na skażoną promieniowaniem powierzchnię.
W grze wcielamy się w postać Artema, młodzieńca urodzonego na krótko przed nuklearną zagładą, którego szczęściem w nieszczęściu było to, że w tym okresie czasu, kiedy na górze panowało piekło, on wraz z ojcem znajdował się kilkanaście metrów pod ziemią, w moskiewskim metrze. Owo szczęście stało się też udziałem rzeszy innych pasażerów - jedynych ocalałych z globalnej katastrofy. W ciągu dwudziestu lat po tym wydarzeniu w mrocznych tunelach powstało kilka mikrospołeczności. Ludzie łączyli się w grupy, bo tak było łatwiej, raźniej, bezpieczniej. W tunelach nie brakuje bowiem wszelakiej maści bandytów, jednostek przekonanych o słuszności totalitarnych ideologii komunizmu czy nazizmu, a dosłownie zmutowanych krwiożerczych bestii zagrażającym nieraz istnieniu owych oaz, chronionych betonem i karabinami miejsc względnego spokoju. Gra rozpoczyna się sceną walki z dziwacznymi stworami, rozgrywającą się pod telewizyjną wieżą Ostankino
Leave a Comment
You must be logged in to post a comment.